- To nie pójdziesz w piątek na moją imprezę urodzinową ? - Zosia spojrzała na Agnieszkę z urazą. - I to jest twoja ostateczna decyzja ?
- Zosiu, mówiłam ci tyle razy - westchnęła Agnieszka - Nie mogę iśc na przyjęcie. Mam pierwszy etap konkursu z matematyki. Przygotowywałam się do niego cztery tygodnie. Poza tym...
- Jasne, konkurs - zdenerwowała się Zosia. - Zawsze musisz być najlepsza. Pewnie, przypominaj mi że jestem beznadziejna z matematyki. I oczywiście jeśli nasza przyjaźń nic dla ciebie nie znaczy, to możesz sobie iść na ten konkurs. Tylko pamiętaj, że ja z tobą na konkurs nie pójdę, a ty na moją imprezę możesz iść i wszyscy cię tam przyjmą z otwartymi ramionami.
- No może i masz rację... Wiem! Nie pójdę na ten konkurs. Jesteśmy umuwione w piątek u ciebie.
Zosia nawet specjalnie się nie ucieszyła. Spodziewała się że Agnieszka zmieni zdanie, w końcu od dawna słyszała, że jest dobra w manipulowaniu ludźmi.
***
W opowiadaniu wzorowałam się na dwutygodniku ,,Victor Junior" nr. 1 ( 247 ).
O czym chcecie, żebym napisała w nasępnym poście? Piszcie w komentarzach^^
Pozdrawiam,
Ula
Błędy! Umówione, a nie umuwione i przed ,,że'' stawiamy przecinek.
OdpowiedzUsuńP.S. Ty specjalnie piszesz z błędami, bo ja nie rozumiem. Jak masz błąd, to on jest podkreślany. Ty naprawdę na to nie zwracasz uwagi?